13 stycznia 2015

Karolina Fafińska - 30.12.2014

Dawno nie pisałam... Bardzo dawno. Kiedyś na pewno to nadrobię. Mam nadzieję, że ten dzień, albo wieczór nadejdzie dosyć prędko. 
Brak śniegu. który upodabnia trochę Iławę do zimowego Wrocławia nie działał na mnie zbyt artystycznie. Kupiłam zapas klisz, dostałam zapas przeterminowanych slajdów <rarytasik chociaż nie tak przeterminowane jak te z 1996 :) > wszystko grzecznie czekało na nowego analoga. Pierwszy slajd poszedł tak na wypróbowanie, żeby zapoznać się z Mamiya, a że tak dziwne powiem modelingowe rozdziewiczenie nastąpiło w niemalże ostatni dzień roku 2014. 
Zdobyłam genialną kieckę, pomysł stylizowany na królową śniegu chodził mi już jakiś czas po głowie, pogadałam z Karoliną czy dałaby radę w taki sposób się poświęcić dla sztuki i wyczekiwałyśmy na jakąś zmianę pogody. 
Przeglądanie najbardziej trafnej prognozy, zaciskanie kciuków i nadszedł ten dzień. Plan dnia był dosyć napięty, bo czekała mnie jeszcze ostatnia część Hobbita < na coś trzeba było spożytkować darmowe zaproszenie na seans > no i praca. 
Co do miejsca miałam zupełnie inny pomysł, ale wyszło jak wyszło. Długo się nie zastanawiając wyciągnęłam Karolinę w krzaczory. Kilka metrów od nas dzieciaki zjeżdżały na sankach, ludzie wyprowadzali psy, a my zabrałyśmy się do działania. 
Na szczęście nie wiał wiatr. Jednak było zimno. Podziwiałam moją modelkę, bo mi samej drętwiały już palce na spuście, ale wyszło :) 

Jestem bardzo zadowolona z tej sesji i muszę przyznać, że niecierpliwie czekałam na wywołanie filmu. Tutaj jednak jak zwykle pojawiły się jakieś ALE. 
Znów został zwinięty do plastikowego pudełeczka < jak ja tego nie znoszę, a już myślałam, że razem z Łukaszem dostatecznie wiele razy prosiliśmy NIE ZWIJAĆ > nie dość, że potem jest problem ze skanowaniem, bo trzeba film wyprostować, żeby się nie zawijał to jeszcze na kilku klatkach miałam rysy. 
Może dzięki temu pojawi się opcja własnej ciemni i jak znowu znajdę jakieś brudy, rysy, albo paluchy do pretensje mogę mieć wyłącznie do siebie w takim wypadku. 

Co do wywołania filmów, a raczej slajdów bardzo pozytywnie zaskakuje mnie Rossmann <3 Dokładnie pocięte, powkładane w cieniutkie folijki, bez paproszka, ani śladu palca, rewelacja :) 

Teraz koniec gadania :) Pierwsze kadry z cyfry :) 
A potem jak widzicie nowy format u mnie czyli 6 x 4,5 :) 











Mamiya 645 PRO TL 
Mamiya Secor 80 2.8 
Kodak Portra 160 
skanowanie: Andrzej Musiński FOTMUS