10 lutego 2016

Słodka Warszawa - czyli wycieczka z ABC Warszawy

Przeglądając na Facebooku różne grupy tematyczne dotyczącej stolicy i jej historii natrafiłam na stronę ABC Warszawy,  która organizuje różne tematyczne wycieczki po mieście. Przyznam szczerze, że bardzo mnie to zainteresowało - samotne zwiedzanie może i jest fajne, ale nigdy nie dowiesz się w jego czasie różnych ciekawych smaczków. 
Pogoda dzisiejszego dnia była cudowna - świeciło słońce... poczułam nadchodzącą wiosnę, więc zaplanowałam sobie, że dzisiaj wezmę aparat na spacer... Miało to być takie moje tuptanie i zapuszczanie się w coraz dalsze rejony Warszawy, ale... Facebook przypomniał mi o tym, że mam dzisiaj wydarzenie, które mnie interesowało, a był nim właśnie spacer Słodka Warszawa . Sprawdziłam trasę na Jak dojadę i ruszyłam. Byłam bardzo ciekawa i nastawiona bardzo pozytywnie po wszystkich wycieczkach z przewodnikiem po Iławie Dariuszem Paczkowskim i Michałem Młotkiem :)
Na miejscu spotkania pojawiło się dużo osób, tłum gęstniał z każdą minutą...


 Na szczęście jak widać przewodnik Łukasz Kulej był przygotowany.

 

 
Aby być widzianym wspinał się na bramy..

 

Wchodził na ławki, a jak widać tłum gęstniał... i gęstniał...
 


Końca nie było widać :)



 






 
 

I tak oto dotarliśmy do końca naszej słodkiej wycieczki, która zakończyła się pod kamienicą Wedla :) Teraz wiem już co nie co więcej o słodkiej historii stolicy swoją drogą muszę się wybrać na te pączki do Bliklego skoro działa nieprzerwanie od 1869 roku :) 
 

1 lutego 2016

Gosia Górecka 28.01.2016 Piaseczno

Po wielu próbach dogadania się wreszcie spotkałyśmy się z Gosią na pysznej herbacie w Piasecznie. Jak zawsze popracowałyśmy we dwie ;) ja fotografowałam ją ona fotografowała mnie. 
Postanowiłyśmy wykonać delikatną zmysłową sesję, która mam nadzieję przypadnie Wam do gustu. 
Na pierwszy rzut lecą zdjęcia z Yashica A na slajdzie przeterminowanym w 1991 roku... 

Yashica A 
Kodak Ektachrome Proffesional 200 
przeterminowany w 1991 
wywołany jako Cross Process 
w Profilab Plac Mirowski 











 






29 stycznia 2016

Michał Janiszek

Model: Michał Janiszek perkusista Tripwire 
aparat: Mamyia 645 Pro TL + Mamyia Sekor 80 2.8
film: Kodak Royal X Pan 1200 (przeterminowany w styczniu 1975)

wywołanie: Relax Foto 
skanowanie: Profilab < Plac Mirowski > 










11 stycznia 2016

Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy 10.01.2016 Warszawa









Kto z nas nie zna Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy? Pamiętam jak będąc dzieckiem wrzucałam pieniążki do puszki, by pomagać tym potrzebującym. Myślę, że to najważniejsze czego w dzieciństwie nauczyła mnie moja mama. Może życie na wyspie też miało swój wpływ na to, że nie potrafię obojętnie przejść wobec cierpienia czy rozumieć krzywd wyrządzanych ludziom, zwierzętom czy środowisku naturalnemu. Wielka Żuława i życie  w odosobnieniu sprawiły, że jako mała dziewczynka otoczona zwierzętami < dziadkowie mieli na wyspie gospodarstwo rolne do tej pory starszą parę sprzedającą mleko z łódki wspomina wielu ludzi> przejmowałam się głównie losem tych, którzy nie mają głosu i są naszymi mniejszymi braci. 
Moje myśli krążą dzisiaj w różnych kierunkach, więc musicie mi wybaczyć to lekkie przeskakiwanie z tematu na temat :) To, że w przypadku krzywdy zwierząt otwiera mi się przysłowiowy nóż w kieszeni nie znaczy w cale, że jestem obojętna na krzywdę ludzi... 
W  tym roku miałam okazję znaleźć się bliżej i uczestniczyć bardziej niż do tej pory w tym co robi WOŚP. Nie, nie byłam kwestującym wolontariuszem, ale po raz pierwszy sama wystawiłam coś na licytację... 

  
Myślałam o tym już rok wcześniej, bo widziałam, że jedna z fotografów, z którą współpracowałam wystawiła swoją sesję na aukcję, ale w moim wypadku skończyło się na planach. 
Tym razem było inaczej... Pojawił się taki impuls, błysk, olśnienie, głos dosłownie powtarzający w mojej głowie zrób To. Jakie to było uczucie wypisywać ten voucher? Ciężko mi to nazwać słowami, ale czułam koło serca takie ciepło i wzruszenie. Może zabrzmi to romantycznie czy naiwnie, ale czułam ogromne wzruszenie kiedy w ten coraz gorszy świat puściłam swój mały, dobry uczynek... 
Ktoś powie, że to przecież tylko sesja zdjęciowa, tylko parę klapnięć lustra, trochę wciśnięcia palcem spustu migawki i o co tyle krzyku... 
Od kilku lat fotografia jest moim życiem... W najtrudniejszych momentach była dla mnie niczym tratwa na wzburzonym morzu, która powoli przemieniała się w okręt. Pozwalała brać - kiedy stając przed obiektywem jako modelka stawałam się pewną siebie kobietą. Pozwalała dawać - kiedy to ja brałam kobiety przed swój obiektyw i za pomocą światła malowałam dla nich nowe lustra... Pokazywałam jak piękne są naprawdę bez użycia sporej ilości retuszu w Photoshopie... Nie na tym polega to wszystko < przynajmniej dla mnie > , by stworzyć idealną, wypięknioną cyfrowo nową wersję człowieka, bo przecież w rzeczywistwości ta kobieta będzie nadal wyglądała tak samo, a to, że na zdjęciach będzie kilka rozmiarów chudsza, wyższa, powiększę jej piersi, oczy, usta nie sprawi, że pokocha samą siebie... Mam za sobą sporo sesji i wiem, że takie zdjęcia cieszą na chwilę - dopóki najważniejsza dla Ciebie osoba nie pozna, a że to Ty dowie się tego z opisu na Facebooku i linku do Fan Page'a :) Ja znalazłam swoją piaskownicę, swoje kredki i cieszę się kiedy widzę czyjąś radość... 

Teraz kiedy jest już po licytacji i wiem, że sesja została kupiona, a pieniądze wpłynęły na konto WOŚP czuję jeszcze większe wzruszenie i radość, bo moja pasja będzie dla kogoś życiem...  Lawina zdarzeń i skutków ruszyła...
Dołożyłam swoją cegiełkę do zakupu sprzętu medycznego, który codziennie ratuje czyjeś życie, daje nową nadzieję i pozwala patrzeć w jasną przyszłość. 

Dlatego właśnie ten finał był dla mnie niezwykły. Finał, w którym dotarłam na Plac Defilad i zatrzymywałam w kadrze Światełko do Nieba, w którym poczułam, że jestem częścią, elementem  tego wielkiego DOBRA puszczonego wczoraj w świat ...



23 grudnia 2015

Ola i Styczniowy - Grudzień 2015 Warszawa - Praga

Z okazji zbliżających się Świąt Bożego Narodzenia życzymy Wam z moim ulubionym małym modelem Brunem wszystkiego najlepszego, rodzinnej atmosfery i dużo radości. 
Chwilowo dopada mnie niemoc twórcza w pisaniu tej notki - jestem w trakcie gotowania i pieczenia < Mam mały stres, bo to moja pierwsza Wigilia, więc trzymajcie kciuki za mój wielki zmutowany makowiec, który właśnie się piecze w piekarniku > 
Tym razem zaczynam od zdjęć zza kulis sesji :) 
Jak widać na poniższych zdjęciach Styczniowy mnie kupił nawet nosiłam go na rękach :) 


Za to fotograficznie jak zawsze były wspinaczki: 
 


Polerowanie podłogi:





Zawisanie: 



Z Olą spotkałyśmy się już 2 raz odkąd zamieszkałam w stolicy, ale tym razem głównym modelem był STYCZNIOWY :)







Część sesji powstała głównie na bloga styczniowego, ale kilka kadrów zrobiłam samej Oli - byłoby dziwne, gdybym tego nie uczyniła skoro od naszego pierwszego spotkania zachwycam się jej urodą i tak po cichu jej zazdroszczę :)







Najważniejszą częścią sesji była ta świąteczna w końcu to pierwsza choinka w życiu Bruna :)







Poniżej zdecydowanie moje ulubione zdjęcie z całej sesji :)
Są piękni, prawda?


 

















:) W międzyczasie mój zmutowany makowiec się upiekł dlaczego zmutowany o tym przekonacie się po obejrzeniu zdjęć Wigilijnych...

A teraz wracamy do porządków, pieczenia, pakowania prezentów i już niedługo coraz coraz bliżej święta :)