7 października 2016

Hubert Oskar Danielewicz - analogowe

Nie mogłam się powstrzymać przed opublikowaniem ich dzisiaj na świeżo po zeskanowaniu. 
W lodówce znalazłam jeden z ostatnich przeterminowanych filmów, który udało mi się upolować, a był to Kentmere 400 . Nie podam Wam teraz rocznika, ale przeterminowanie nie miało więcej niż 5 lat tak mi się przynajmniej wydaje. Pracowałam na tym filmie po raz pierwszy... I muszę przyznać, że powoli przyzwyczajam się do jego efektów. Zwykle w fotografii cenię sobie kontrasty, które daje mi Ilford HP 5 oraz Ilford XP 2 te dwa filmy zdecydowanie należą do moich faworytów zarówno przy skanowaniu jak i wywoływaniu odbitek na papierze jedwabistym oraz matowym < błysk w sumie nie podobał mi się od zawsze :) > Na początku kiedy oglądałam sobie w pracy indeks i zerkałam Beacie przez ramię jak robiła mi skan myślałam, że może ten eksperyment nie był zbyt dobrym wyborem, ale kiedy wrzuciłam Profi CD na swoją bestię w domu stwierdziłam, że jako całość sesja bardzo zyskała na tym braku kontrastu... 

***

Portrety mężczyzn chodzą za mną od dawna... I nie chodzi tutaj o każdego mężczyznę, bo jak widać mam swoje ulubione cechy, na które ,,poluję". Trochę ludzi wie już, że brody, ciemne włosy < długie > i ciemne oczy < mogą być czarne, bursztynowe, piwne > to jest to co tygryski lubią najbardziej - w życiu prywatnym jak i fotograficznym ;) 
Z kobietami jest dużo łatwiej, a nawet o wiele łatwiej. Zwykle kończy się na tym, że podchodzę mówię, że jestem fotografem i chciałabym zaprosić na sesję - najczęściej zdjęcia dochodzą do skutku. 
Z mężczyznami nie jest już tak łatwo - chociaż jako kobieta powinnam mieć większe szanse prawda? :) Panowie wyobraźcie sobie, że podchodzi do Was nieduży zielono-niebiesko oki rudzielec, z aparatem na szyi i z olśniewającym uśmiechem mówi : ,,Chciałabym Ci zrobić zdjęcia" jaka jest Wasza odpowiedź?
Najczęściej pada ,,Nie", które poparte zostaje argumentami typu ,,Bo to niemęskie... " 
Serio? Jeśli któryś z Was widzi coś niemęskiego w poniższej sesji niech pierwszy rzuci kamieniem, a raczej komentarzem. 

***

Huberta nie upolowałam :) Nie zobaczyłam go w żadnym autobusie, na ulicy czy w kawiarni ( brodacze strzeżcie się :) obserwuję Was :) > Hubert wrzucił swoje ogłoszenie na jedną z facebookowych grup fotomodelingowych. Kiedy go zobaczyłam już wiedziałam, że nie spocznę póki nie stanie przed moim obiektywem i póki nie uwiecznię go na analogu. Szybko napisałam wiadomość i już w weekend spotkaliśmy się na zdjęciach. 
Mieliśmy ,,plan" - czyli ustaliliśmy, że Hubert chce wodę na zdjęciach, ja mniej więcej zaplanowałam gdzie pójdziemy i zdałam się na to, że znajdziemy coś ciekawego po drodze. 
Tak oto wylądowaliśmy na Praskiej stronie Wisły... Odkąd mieszkam na prawym brzegu jakoś polubiłam te klimaty i dzikość :) Tutaj chcę pogratulować osobie, która postanowiła zachować dzikość tej części - mam swoje krzaki, piasek, wodę i co najlepsze światełka po drugiej stronie :D < zboczenie ,,światełkowe", którego nabawiłam się na nocnych zdjęciach z moim asystentem zwykle zaczynające się od ,,Zawieź mnie do światełek :D " 

***

Rozpisałam się coś dzisiaj :D Jednak sesja z takim wyjątkowym modelem nie może nie mieć ładnej oprawy słownej tym bardziej jak spływa na mnie jakieś natchnienie i pierwszy raz od dawna chce mi się pisać więcej niż tylko jakim aparatem zrobiłam zdjęcia. 
Myślałam, że pójdzie nam szybko, zrobię co swoje i wsio, a tutaj czekała mnie bardzo miła niespodzianka. Hubert miał dużo pomysłów i był chętny do spacerowania po kniejach. Mam nadzieję, że czeka nas jeszcze wiele równie dobrych, a nawet lepszych sesji zdjęciowych tym bardziej, że chcę wybrać się na Ursus - chyba nie muszę mówić jakie miejsce jest moim celem :D 

***

A teraz dla tych, którzy dotrwali do końca mojego wywodu kilka szczegółów technicznych. 


Canon eos 300 + Canon 85 1.8 
film: Kentmere 400/135 
wywołanie: Profilab Express - Puławska 3 
skanowanie: Profilab Express - Plac Mirowski 14 

Zapraszam Was do oglądania i komentowania sesji 
 
 
 
 
  
  
 
  
  
 
  
  
  
 




































 

16 września 2016

Aneta Adamaszek - Iława

Uwielbiam magię analoga... 
Dla mnie cały proces tworzenia jest magią... 
Mam wrażenie, że powolutku odchodzę od cyfry... 
Nawet myśląc w kategorii zrobienia wystawy na pewno postawię na tradycyjne odbitki 
wywołane na Durst Lambda, a nie drukowane... 
Ale o procesie chemicznym pisałam już w poprzednim poście, bo według mnie i ludzi, z którymi pracuję zdjęć się nie drukuje tylko wywołuje :) 
Koniec kropka. 

***

Sesja z Anetą była zamianą ról, bo zwykle to ja stawałam przed jej obiektywem... 
Tym razem ja poczarowałam... 
Jak zawsze wybór miejsca był banalnie prosty czyli nasze ulubione krzaczki koło działek na Podleśnym w Iławie, ale więcej Wam nie zdradzę :) 

***

I jak zwykle poniżej garść informacji czym robione, gdzie wywołane i skanowane :) 


Canon eos 300 + 85 1,8
Fuji 100/ 135 (przeterminowany z 5 lat temu )
wywołanie: Profilab - zrobiłam to osobiście :) 
skanowanie: PROFILAB < oddział Plac Mirowski - laborantka Beata > 
 
 



 
 


15 września 2016

Anastasiia Svidina - Warszawa 11.09.2016 Warszawa

Pewnie co niektórzy pomyśleli, że spoczęłam na laurach i po ucieczce do Warszawy rzuciłam fotografię. W końcu ostatnio niezbyt często pojawia się coś na moim FB jak i blogu. Będę musiała niestety zasmucić te osoby, bo nadal tworzę tyle, że teraz bardziej przemyślane sesję i głównie to ja ,,poluję" :) 
Moją modelkę ,,upolowałam" w swojej szkole tańca brzucha na dniach otwartych... Śmiało zaproponowałam jej sesję zdjęciową i zostawiłam do siebie namiar - zdecydowanie uwielbiam takie akcje. 
:) Niecały tydzień później spotkałyśmy się w Parku Stefana Żeromskiego i tam troszkę poszalałyśmy w krzaczkach.  Rozmawiałyśmy trochę o fotografii, z którą Anastasiia ma niewiele wspólnego ot robi zdjęcia telefonem < przyznam szczerze, że ma naprawdę niezłe oko i świetnie kadruje > ale mile mnie zaskoczyła tym, że zależy jej, aby zdjęcia były na dobrym papierze, miały wprowadzoną odpowiednią korekcję kolorystyczną czyli mówiąc prostymi słowami mają być ładne, dokładnie wywołane i sprawiać radość oglądającemu. Wielki plus - przywróciła mi wiarę w ludzi :) Pewnie Ci, którzy tak jak ja siedzą w laboratoriach foto wiedzą co mam na myśli :) zwłaszcza, że współczesny klient chce drukować zdjęcia nawet na zwykłym papierze... byleby taniej i szybciej. 
Wzdrygam się na samo słowo ,,drukowanie"... Tak jestem staroświecka i dla mnie cały proces wywołania ma być procesem chemicznym, przeprowadzonym dokładnie i profesjonalnie. Po różnych ,,tańszych" próbach z miejscami, które idą na ,,masówkę" < nawet odbitki premium na jedwabiu zawiodły moje oczekiwania > postanowiłam oddawać swoje negatywy oraz zdjęcia cyfrowe w sprawdzone ręce :)

***

Canon eos 300 + 85 1,8 
Fuji 100 
< niestety jedna z ostatnich rolek jaka uchowała się w lodówce, a na allegro niestety nie udaje mi się ich zdobyć > 
wywołanie: oczywiście, że ja i moja samoobsługa :) 
skanowanie: Profilab Express < Plac Mirowski - laborantka Beata > 




  


I jak zawsze trochę cyfry :)

Canon eos 5d Mk II + 85 1,8 
 




 








25 sierpnia 2016

Ada Kotlińska - 19-08-2016 Iława

 Zauważyłam, że ostatnio coraz częściej sięgam po analogowy aparat... Błona fotograficzna ma w sobie coś magicznego... To jak oddaje kolory, jak rysuje na niej mój ulubiony obiektyw, który jest ze mną już od roku :-) Na cyfrze nie ma aż takiego efektu WOW... A może jeszcze są inne magiczne właściwości kliszy... Zanim wciśniesz spust migawki myślisz nad kadrem, bo w końcu to nie jest już ile wcisnę na kartę pamięci tylko 12,24 lub 36 klatek i nie wiesz do momentu wywołania co tak naprawdę zostało uwiecznione... 
Czasem mój kolega laborant Piotr śmieje się ze mnie jak przejmuję większość negatywów i niemal w podskokach biegnę do wołarki, żeby je wywołać... Wiem, że to nie jest już ta fotografia jaka była kiedy byłam jeszcze mała, gdy dzikie tłumy przedzierały się przez laboratoria fotograficzne, a maszyny niemal nigdy się nie zatrzymywały:) 
Jednak nadal ma swój urok... Zwłaszcza teraz jak nie jestem już przed ladą, a za ladą :) Przyjmę sobie film, zrobię małe czary-mary z wyciąganiem ,,języczków", to obetnę, tam przykleję, nalepię nalepkę i wrzucę do maszyny, a potem sobie wyjmę :D Resztę czynności zwykle wykonuje mi Piotrek, a ja mu czasem pozaglądam przez ramię jak skanuje i wybieram sobie kadry na odbitki < w sumie już mogę mówić tak jak zawsze poproszę. Może powinnam zostać ambasadorem jedwabistego papieru? :) > czasem tylko sobie poczyszczę odbitki jak mi machina rozkoszy je zabrudzi - wiadomo biała ramka zwykle bywa problematyczna :) 
***
Tak oto wkradła mi się mała opowieść sprzedawcy trochę laboranta a jednocześnie osoby, która doradzi przy wyborze ramki, galerii i oprawi Ci zdjęcie :) Powinnam pisać o poniższej sesji, a nie mojej pracy, więc zaczynam... 

***
Zdjęcia z Adą planowałam już od dłuższego czasu. Miło jest widzieć jak moje modelki dorastają i się zmieniają. Pierwsze zdjęcia robiłam Adzie jak Anelis Atelier dopiero zaczynała robić ozdoby, a Ada była dziewczynką... ;p nie będę taka i nie wrzucę tych starych zdjęć ;p 

Nasze umawianie się wyglądało prosto zresztą jak zwykle u mnie czyli skończyło się na : IDZIEMY W KRZAKI . Nie ukrywam, że lubię robić zdjęcia w krzakach i nawet pochwaliłam się tym w wywiadzie dla Radia Eska Iława ;) 

Kilka informacji roboczych: 
Canon eos 300 + 85 1,8
Kodak Ultramax 400/135
< jak zawsze przeterminowany :) > 
wywołanie: ja 
skanowanie: Profilab Pl. Mirowski < Piotr Salwa > 

z całego negatywu wykonałam też kilka odbitek na papierze jedwabistym w formacie 10x15 cm 
i powiem szczerze, że bardziej podobają mi się niż skany same w sobie :) 

 
 









Kiedy piszę o krzakach przypomina mi się jak w czasie zdjęć Ada z powątpiewaniem spojrzała na drzewo i okalające je krzaki, aż wreszcie zdała pytanie, które ją nurtowało: 
- Czy będą dobrze wyglądać na zdjęciach? 
- Oczywiście, że będą. 

Wiele razy przekonałam się już, że to co widzimy na żywo różni się od tego co zarejestruje nasz aparat, a przy fajnej głębi ostrości nawet zwykły z pozoru brzydki krzaczor zmieni się w cudowne tło :)